wyświetlenia :

czwartek, 19 kwietnia 2012

Rozdział 4.

   Kolejne dni mijały na prawdę w wspaniałej atmosferze. Od rana do wieczora spędzałam je z Louis'em, spacerując po mieście, tworząc jakieś piosenki i wygłupiając się przy tym bądź po prostu ciesząc się swoją obecnością. Godziny spędzane z nim sprawiały, że nie przestawałam się uśmiechać, potrafił mnie rozmieszać jak nikt inny. Dwa dni przed jego wyjazdem zostałam zaproszona na obiad do domu Tomlinson'ów. Ucieszył mnie ten fakt. Cholernie lubiłam Jay i wszystkie siostry Louisa. Tak, więc założyłam jedną z moich ulubionych sukienek oraz ułożyłam staranie włosy, po czym pół godziny przed posiłkiem wyszłam z domu, by nie się nie spóźnić. Domek Louiego znajdował się dwadzieścia minut drogi ode mnie. Na miejscu byłam o czasie, więc odetchnęłam z ulgą, bo w końcu udało mi się nie spóźnić. Zadzwoniłam do drzwi, aż w końcu w progu ujrzałam jedną z sióstr Lousia - Fizzy, która na mój widok od razu rzuciła mi się na szyję.
- Camille, jak ja cię dawno nie widziałam! - krzyczała ściskając mnie na werandzie.
- Ja ciebie też mała! - odrzekłam odwzajemniając uścisk. - Kurcze, jaka ty ładna się robisz. - pogłaskałam ją po główce, prawiąc komplementy.
- Dziękuje. - odrzekłam rumieniąc się.
W salonie zastałam siedzące bliźniaczki, które z wielką uwagą oglądały ICarly, lecz na mój widok serial zszedł na drugi plan. Daisy i Phoebe w ciągu kilku sekund znalazły się tuż przy mnie, ściskając mnie równie mocno co Fizzy. Były urocze, to trzeba im przyznać. Jednym uśmiechem potrafiły rozpromienić wszystkich dookoła. Podczas witania się z bliźniaczkami, po schodach zbiegła Lottie, która z dnia na dzień robiła się coraz piękniejsza i coraz podobniejsza do Louisa. Z nią akurat widziałam się częściej, ze względu iż przyjaźniła się z Mike'iem i w miarę często u nas bywała. Nie obyło się jednak bez wyściskania mnie na powitanie. Brakowało mi Louisa, więc zapytałam dziewczynki gdzie się podziewa, te jedynie wymieniły porozumiewawcze spojrzenia, po czym zaczęły chichrać. Nagle w salonie pojawił się Lou w fartuchu oraz w mące na co wybuchnęłam śmiechem, a wraz ze mną jego siostry.
- Tak, śmiejcie się ze mnie, śmiało. - odrzekł z uśmiechem.
- Muszę przyznać, że wyglądasz uroczo Tomlinson. - nie przestałam chichotać.
- O, uważasz, że wyglądam uroczo? - podszedł bliżej mnie przyglądając się moim oczom.
- Owszem. - odrzekłam, po czym przez moje rozproszenie jego osobą sama zostałam ubrudzona mąką.
- No popatrz! - zaśmiał się. - Teraz pasujemy do siebie. - odrzekł dumnie.
- Jeszcze pożałujesz. - odrzekłam z uśmiechem otrzepując całą zawartość mąki jaka na mnie wylądowała.
Nagle w salonie pojawiła się Jay, która od razu podbiegła do mnie całując mnie w policzek.
- Oh, Camille, jak my się dawno nie widziałyśmy. - odrzekła odgarniając kosmyków włosów, który spadł jej na czoło.
- Zgadza się. - oznajmiłam grzecznie.
- A ty Louis masz to posprzątać! - krzyknęła nagle groźnie na syna.
- No tak - Camille się pojawiła, więc ja staję się tym 'złym'. - westchnął nie przestając się jednak uśmiechać.
- Już nie gadaj głupot, tylko do roboty. - nie przestała krzyczeć. - A ty Camille chodź, napijemy się, pogadamy. - przybrała nagle milutki głos.
Podczas, gdy Jay prowadziła mnie do kuchni odwróciłam się za siebie, patrząc na trudzącego się Louisa. Puściłam mu jedynie oko, po czym usiadłam przy stoliku przybranym śnieżnobiałym obrusem.
- No to opowiadaj co u ciebie. - odrzekła krzątająca się po kuchni mama Louiego.
Pół godziny miło gadałyśmy, gdy nagle w kuchni pojawił się przebrany i wykąpany Louis.
- No proszę, proszę. - zaśmiałam się. - Jaki czyściutki. - popatrzyłam nagle.
- Czyściutki i pachnący. - odrzekł nagle dumnie.
Nagle w kuchni znaleźli się wszyscy domownicy, wliczając w to wszystkie siostry Louisa, Jay oraz mojego przyjaciela. W kuchni pachniało wręcz cudownie. Zapachy domowego obiadu unosiły się w powietrzu, przez co burczało mi w brzuchu. Całe szczęście, całkiem szybko podano posiłek w postaci kurczaka z frytkami. Na widok tych smakołyków, buzie dziewczynek rozpromieniały. Rzuciły się na jedzenie jak szalone. Taka atmosfera rodzinna sprawiała, że uśmiech pojawiał mi się na twarzy. Miło gawędziliśmy, śmialiśmy się i spędzaliśmy razem czas.. Zupełnie inaczej niż u mnie w domu. Rzadko jedliśmy razem posiłki. A prawda jest taka, że wspólny posiłek łączy ludzi. Jay co chwila zadawała mi jakieś pytania dotyczące mojego życia. Dawno się nie widziałyśmy, więc miałyśmy zaległości..
- Nadal śpiewam, gram, ale nie wiążę jakoś przyszłości z tym. - odpowiedziałam na jedno z jej pytań spuszczając głowę w dół.
- Żartujesz?! - krzyknęła nagle. - Na pewno masz wspaniały głos! - poklepała mnie po plecach.
- To prawda - ma. - potwierdził Lou siedzący obok mnie.
- Nie pomagasz. - odrzekłam do niego.
Nie miałam innego wyboru - musiałam zaśpiewać. Do głowy przyszła mi moja i Louisa ulubiona piosenka Shaggy - It Wasn't Me, którą słuchaliśmy ciągle gdy byliśmy nastolatkami. Na dźwięk utworu Lou dołączył się do mnie i tak stworzyliśmy zgrany duet śpiewając nawzajem. Jay i siostry mojego przyjaciela przyglądały się w nas z wielką uwagą.
- Śpiewacie wspaniale! - krzyknęła jedna z bliźniaczek.
- Dzięki mała. - pogłaskałam ją po głowie.
Usiedliśmy wszyscy w salonie rozkoszując się wieczorem przy winie i muzyce. Nagle Lou poprowadził mnie do ogrodu, w którym spędzaliśmy połowę czasu w dzieciństwie.
- Jak tu się zmieniło! - krzyknęłam ze zdziwienia wchodząc na taras.
- Wiesz, że moja mama zawsze lubiła tutaj majstrować. - zaśmiał się cicho. - Wolałem stary wygląd. - spojrzał się nagle za siebie. - Mam nadzieję tylko, że tego nie słyszała. - odrzekł, na co my wybuchliśmy jednocześnie śmiechem.
Usiedliśmy na huśtawce bujanej, która znajdowała się tuż przy basenie. Noc była wyjątkowa piękna. Niebo pokrywało tysiąc gwiazd, a pełnia dopełniała urok tego wieczoru.
- Nie chcę abyś wyjeżdżał. - powiedziałam przerywając ciszę, która panowała.
- A ja nie chcę Ciebie znów opuszczać. - odrzekł nagle.
- A więc co z tym zrobimy? - zapytałam niemalże ze łzami w oczach.
- Wyjedź ze mną. - powiedział poważnie i stanowczo.
- Żartujesz, prawda? - spytałam wytrzeszczając oczy.
- Mówię poważnie, jedź ze mną do Londynu, wyrwij się z tej wsi, spełnij marzenia. - powiedział spoglądając w stronę księżyca.
- Louis, ale.. - zawahałam się. - Ja tutaj mam rodzinę, Vanesse, nigdy nie opuściłam Doncester, to moje miasto rodzinne. - oznajmiłam ze smutkiem.
- Rodzinę, z którą nie spędzasz czasu, przyjaciółkę, która nie potrafi zaakceptować tego, że jestem dla ciebie ważne, a Donny z jakiego powodu cię trzyma? Żadnego. - powiedział obejmując mnie po przyjacielsku.
- Ale.. - ponownie zahawałam się.
- Żadne 'ale' Marshall! - krzyknął nagle. - Jesteś już dorosła! Możesz podejmować sama decyzję, żyć po swojemu, spełniać się jako piosenkarka i rozwijać. Moim zdaniem tutaj jedynie się marnujesz. - odrzekł szczerze.
- Może i masz rację. - westchnęłam. - Ale weź pod uwagę, że moi rodzice nie sądzę, że się zgodzą na to, a poza tym nie stać mnie na taki wyjazd. - spuściłam głowę w dół, podciągając nogi.
- A od czego ja tutaj jestem? - popatrzył na mnie oczekując odpowiedzi.
- O nie, nie, nie. Nie ma mowy. Nie będziesz za mnie płacił. - pokiwałam głową.
- Nie wygłupiaj się. - walnął mnie w ramię. - Od czego w końcu są przyjaciele? - puścił mi oko.
- Przyznam szczerze, że podoba mi ten pomysł, ale nie chcę ci przeszkadzać w karierze, a poza tym.. po co ja ci tam? - spytałam spoglądając na niego.
- Po to by wspierać mnie, pocieszać, rozśmieszać... by po prostu być o mojego boku. - odpowiedział z przekonaniem poprawiając delikatnie swoje włosy.
- Ech, nie wiem co na to moi rodzice i Vanessa. - westchnęłam cicho. - Nie chcę ich opuszczać, ale z jednej strony marzę o wybiciu się stąd. - popatrzyłam w odległe gwiazdy.
- Dlatego za dwa dni jedziesz ze mną do Londynu! - odrzekł radośnie.
- Wariat z ciebie. - odrzekłam chichocząc.
- W końcu jestem Louis Tomlinson. - odrzekł dumnie.
- Ale ty mówisz serio? - upewniłam się.
- Cam - tak! Mówię poważnie, tak, tak, tak. Rozumiesz? Taaak. - powtórzył krzycząc mi prosto do ucha.
- Dobra, dobra, zrozumiałam. - zaśmiałam się. - Ale czeka nas najgorsze - rozmowa z moimi rodzicami. - westchnęłam głęboko.
- Prościzna! Twoja mama mnie kocha. - odrzekł skromnie. - Już możesz się pakować. - uśmiechnął się do mnie pewnie.
Muszę przyznać, że zdziwiła mnie ta rozmowa. Z początku nie mogłam uwierzyć w to co słyszę. Nigdy nie pomyślałabym, że opuszczę Donny i znajdę się w Londynie. Ale zaraz, zaraz.. Pierw czeka mnie konwersacja z rodzicami - czyli najgorsze. Obawiałam się, że nie zaakceptują mojego pomysłu i zaczną się wydzierać. Chociaż mama czasami, gdy znajdowała się w domu, z dołu wsłuchiwała się w mój głos podczas sprzątania. Gorzej z tatą. Albo będzie znów pijany, albo znów się z nim pokłócę o kolejną błahostkę. Całe szczęście Lou miał mi towarzyszyć, więc miałam pewność, że znajdę w nim operacie. Co z Vanessą? I tak się do mnie nie odzywa, więc jak zniknę na chwilę nie zmieni nic w naszej przyjaźni. Pomimo czułam w głębi serca, że zrobię źle, gdy wyjadę. Od dziecka marzyłam o wyjechaniu stąd, lecz fundusz nigdy mi na to nie pozwolił, a teraz gdy mam szansę.. Kto wie? Może warto jednak spróbować?
   Po długiej konwersacji wróciliśmy do środka. Pożegnałam się z Jay oraz z siostrami Louis'a, po czym
udaliśmy się w stronę mojego domu. Po drodze nie obyło się bez rozmowy o naszej przyszłości. Muszę przyznać, że podobała mi się perspektywa wyjazdu.
   Nagle znaleźliśmy się po moim skromnym domem, w którym paliło się światło. Rodzice nie śpią, więc możemy z nimi porozmawiać.
- Jesteś tego pewien? - upewniłam się przed wejściem do środka.
- W stu procentach. - odrzekł chwytając mnie za rękę.
- No dobra. - wzięłam głęboki wdech przechodząc przez próg.
Tak jak myślałam - moja mama wręcz skakała z radości na widok Lou'iego. Tata o dziwo siedział grzecznie, przyglądając się wszystkiemu z fotela znajdującym się przed telewizorem.
- Chcielibyśmy z wami porozmawiać. - odpowiedziałam poważnie siadając na kanapie.
- Jesteś w ciąży? Bierzecie ślub? - zapytała nas ze zdziwieniem moja mama.
- Oszalałaś?! - zaśmiałam się spoglądając na Louisa, którego najwyraźniej też to rozbawiło.
- Uff. Wystraszyliście mnie tym 'Musimy z wami porozmawiać' . -odrzekła nie przestając się uśmiechać w stronę Louisa - czyli jej ulubieńca.
- A więc o czym chcecie z nami porozmawiać? - wtrącił się nagle mój tata.
- No to... - wzięłam ponownie głęboki wdech spoglądając na Louisa, który tylko kiwnął głową.
- No mów, mów, bo się niecierpliwie. - pogoniła mnie mama.
- Dzisiaj, gdy rozmawialiśmy z Louisem, jakoś tak złożyło się, że zaproponował mi wyjazd do Londynu. Nie odpowiedziałam, bo chciałam przed tym znać waszą opinię. Co o tym myślicie? - spojrzałam na mamę i tatę odruchowo.
- Hmmm. - zamyśliła się mama. - W sensie, że przeprowadzka czy wyjazd chwilowy? - spytała upewniając się.
- Prawdopodobnie wyjazd, ale nigdy nic nie wiadomo. - odrzekłam uśmiechając się do niej.
- A dlaczego chcesz wyjechać? - spytał mnie poważny tata.
- Jestem dorosła, chcę się rozwijać, zdobyć nowe znajomości, a tutaj w Doncester nie mam takich możliwości. - odrzekłam mówiąc w jego stronę.
- Masz rację. - przytaknęła moja mama.
- A pieniądze, gdzie będziesz mieszkać? - pytała zamyślona mama.
- Proszę się o to nie martwić. W Londynie posiadam dom, sporo pokoi wolnych, Camille na pewno będzie szczęśliwa, najedzona i pełna optymizmu gdy wyjedzie wraz ze mną. - odrzekł radośnie Lou.
- Co o tym myślisz? - zwróciła się do taty moja mama.
- Myślę, że to dobry pomysł. - odrzekł o dziwo przekonująco.
- Na prawdę? - wytrzeszczyłam oczy ze zdumienia.
- Szczerze mówiąc mi też się ten pomysł podoba. Jesteś dorosła, potrzebujesz rozrywki, a gdy będę miała pewność, że obok ciebie będzie mi zaufana osoba będę spokojna. - spoglądała raz na mnie, raz na Louisa moja rodzicielka.
- Mówicie serio? Pozwalacie mi? - zapytałam, wstając aż z miejsca.
- Tak, tak. Na prawdę kochanie. - zwróciła się do mnie moja mama.
- Och, dziękuję. - rzuciłam się jej prost w ramiona całując i ściskając.
- Tylko powiedź mi jedno : kiedy ten wyjazd? - spytała kontrolnie.
- No za dwa dni. - zawahałam się. - Wiem, że tak trochę na wariata, ale szczerze mówiąc niedawno wpadliśmy na ten pomysł. - zachichotałam cicho, zmierzając w stronę taty, którego uściskałam pierwszy raz od dawnego czasu.
- Dziękuję. - szepnęłam cicho do jego ucha.
Jedyne co zrobił to uśmiechnął się do mnie, całując mnie delikatnie w policzek, na którym poczułam kilkudniowy zarost.
Nie mogłam w to uwierzyć, dosłownie! Jeszcze raz podziękowałam rodzicom ściskając ich. Zaraz za mną zrobił to Lou, który obiecał się mną opiekować.
  Zaraz potem zmierzyliśmy uśmiechnięci od ucha do ucha w stronę drzwi. Odprowadziłam go aż do samych drzwi.
- Mówiłem, że się uda! - przytulił mnie, podnosząc do góry, aż moje nogi oderwały się od ziemi.
- Nie wierzę, nie wierzę. - krzyczałam wręcz z radości.
- A więc twoje zdanie na jutro : pakowanie się. - popatrzył mi prosto w oczy.
- To chyba sen. - skakałam wręcz z radości.
- Uwierz w końcu! - potrząsnął mną. - Już za kilka dni poznasz inny świat - Londyn i One Direction obrócą twoje życie o sto osiemdziesiąt stopni. - zaśmiał się.
- Już doczekać się nie mogę! - ponownie rzuciłam się mojemu przyjacielowi, składając na policzku przyjacielskiego całusa.
- No dobra mała, ja lecę, jutro ciężki dzień mnie czeka. Wiesz, że nigdy nie potrafię się pakować i zajmuję mi to cały dzień. - puścił mi oko. - Wpadnę wieczorem, by ustalić wszystko, ok? - upewnił się.
- Jasne. - odrzekłam z radością w głosie. - Dobranoc i dziękuje ci za wszystko, jesteś najlepszy. - uściskałam go ponownie.
- Dobranoc. - pogłaskał mnie po głowię, po czym pomachał wędrując w stronę swojego domu.
Czy to działo się na prawdę? Nie wiedziałam. Mój świat wirował ja szalony. Byłam pewna jednego - moje życie za kilka dni się zmieni nie do poznania, ale czy na dobre?


TADAM! jakoś udało mi się napisać wcześniej, a wena dopisywała mi jak nigdy :) zbyt dużo nauki też nie jest dobrym rozwiązaniem ! kolejny jednak dopiero po egzaminach - 4 DNI, BOŻE! nie przeżyje chyba tego :(
BĄDŹCIE WYROZUMIAŁE - DAWNO NIE PISAŁAM, MOGĄ BYĆ BŁĘDY ITD :)
mam nadzieję, iż udało mi się napisać wcześniej zobaczę DUŻO, DUŻO komentarzy i dobrych reakcji!
http://ask.fm/oonething - zadajemy mi pytania!
https://twitter.com/#!/oonething - mój twitter!
http://gottaloveyou.blogspot.com/ - BLOG ROKSANY, W KTÓRYM NOWY ROZDZIAŁ ZOSTAŁ W POŁOWIE NAPISANY PRZEZE MNIE ! ZAPRASZAM SERDECZNIE :)
i ogólnie jaram się wczorajszym twitcamem Liam'a - gdy zobaczyłam Louisa doznałam zawału, a gdy usłyszałam głos Harrego zaczęłam wrzeszczeć jak szalona! CHCEMY WIĘCEJ TAKICH TWITCAMÓW TATUSIU!
czekam na komentarze!
love you all, one thing.


33 komentarze:

  1. Nie rozumiem-.- Jak możesz być taka wspaniała?! jestem zazdrosna ja też chcę tak pisać:( cudowny rozdział, czekam na następny:) xx I dasz radę na egzaminach! MUSISZ! <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Hej bebe .. jak sie ciesze ze znow wena wróciła .Rozdział boski jaa chce juz wiedziec jak ona pozna chlopakow :* a ja tez sie jaram twitcamem liama tez ogladałam - powalajace bylo gdy napisałam i ty tez w tym samym momencie ze ma pozrdowic polskę i jak usłyszałam Hej Poland padłam :* A egzaminiach dasz rade uwierz to nie takie trudne...Klaudia Xd

    OdpowiedzUsuń
  3. NOOOO I ZAJEBIŚCIE DAŁAŚ RADE <3
    Rozdział cholernie mi się podoba nie mogę doczekać sie kolejnych;D

    OdpowiedzUsuń
  4. AAAA,kocham to! świetnie Ci wyszło..
    szkoda tylko,że kolejny będzie tak późno,ale egzaminy robią swoje..
    czekam na następny :*

    OdpowiedzUsuń
  5. Tak jak myślałam . Piszesz tak samo świetnie jak wcześniej ♥

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetnie Tobie wyszedł ten rozdział:D
    Pisz dalej <3 najlepszy blog jaki czytam :D

    OdpowiedzUsuń
  7. KOCHAM TEN ROZDZIAŁ! CZEKAŁAM NA NIEGO Z NIECIERPLIWOŚCIĄ! KOCHAM CIĘ!

    @Dariiaofficial

    OdpowiedzUsuń
  8. bozee nareszcei myslałam ze sie nie doczekam zajebiste jak zawsze ;*
    kocahm tego bloga <333

    OdpowiedzUsuń
  9. świetne...jak zawsze,;d zapraszam do mnie http://qwertttyyu.blogspot.com/
    <333 Czekam na nn.

    LOVE YOU.
    Niki Payn.<3

    OdpowiedzUsuń
  10. Cudo, cudo, cudo i jeszcze raz CUDOO!
    Wielbię bezgranicznie Twoje opowiadanie. ;DD
    A teraz będzie dopiero super, Cam pozna chłopców z 1D!
    Życzę powodzenia na testach, sama również będę je pisać więc wiem co czujesz..

    Twoja fankaa
    Andziaa. ;*

    OdpowiedzUsuń
  11. Świetny rozdział :)
    Czekam na wyjazd do Londynu
    I na następny rozdział oczywiście <3

    OdpowiedzUsuń
  12. Bosko <3
    Nie przejmuj się tym że nie miałaś chwilowo weny .;* My i tak będziemy czekać cierpliwie na kolejne rozdziały ; )
    Powodzenia na testach .!

    OdpowiedzUsuń
  13. suuuuuper ! <3
    czekam na kolejny :*
    i zapraszam do siebie :)
    http://xmorethanthis1d.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  14. Taki cudowny ,ze aż się wzruszyłam ,pragnę następnego <3

    OdpowiedzUsuń
  15. Rzeczywiście, widać u niesamowity przypływ weny :) Bardzo fajny rozdział, ciekawa jestem jakie przygody ją spotkają w Londynie :)

    http://from-london.blog.onet.pl/

    OdpowiedzUsuń
  16. Zajebisty !
    Fajnie , ze jej rodzice sie zgodzili ;))
    Powodzenia na testach !
    Trzymamy kciuki !
    Czekam na nn <3
    Pozdrawiam .xx

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja już się nie mogę doczekac ,aż w końcu dodasz coś nowego <3

    OdpowiedzUsuń
  18. Uwielbiam czytać twoje opowiadanie. jest na swój sposób wyjątkowe. Pełne emocji i wg. Gratuluje talentu oraz weny :D zazdroszcze tak świetnych pomysłów.
    Zapraszam do mnie gdzie ukazał sie wreszcie 14 rozdział :)
    http://69-imagination.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  19. swietny kocham cie :** ,333

    OdpowiedzUsuń
  20. genialny <3

    jestes świetna <3
    czekam na nn ;*

    OdpowiedzUsuń
  21. Niesamowite, boskie, wspaniałe, cudowne, niezwykłe, oszałamiające. Kurde skończyły mi się już określenia.
    No cóż tu więcej dodać? Piszesz REWELACYJNIE!!!
    Zapraszam do mnie: 1d-foreveryoung.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  22. Nie tylko ty nie przeżyjesz egzaminów, uwierz. Rozdział świetny. Już nie mogę doczekać się następnego. :D

    OdpowiedzUsuń
  23. Świetny rozdziaał !
    Życzę szczęścia na egzaminie ; )
    Czekam na następny

    zapraszam na moje blogi ; http://one-thing-about-you.blogspot.com/
    http://onedream-oneband-1d.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  24. Super ci wyszedł ten rozdział,po prostu nie umiem się doczekać
    aż będzie po egzaminach gdy dodasz nowy rozdział.
    Powodzenia na testach:)


    Zapraszam na mój blog który piszę z koleżanką
    www.ourcrazyholiday.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  25. Już nie mogę się doczekać aż Cam pozna całe One Direction. (http://i-should-have-kissed-you-1d.blogspot.com/)

    OdpowiedzUsuń
  26. Jaaaaaa! NIESAMOWITY rozdział. i ty sie zastanawiasz nad usunieciem bloga? nie możesz, za dobrze piszesz :D
    nie moge doczekac sie nastepnego rozdzialu

    OdpowiedzUsuń
  27. Świetny Blog.
    Zapraszam Do Mnie: http://mad-of-youth.blogspot.com/
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  28. Naprawdę świetny blog! Zakochałam się w tym blogu! Będę tu często zaglądać! http://najamajke.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  29. jesteśmy strasznie szczęśliwi, że w końcu coś dodałaś. <3
    czekamy na nn. <3
    i życzymy Ci powodzenia <3

    OdpowiedzUsuń
  30. kocham twój blog. <3 czekam na nn.

    OdpowiedzUsuń
  31. Jesteś naprawde dobra w pisaniu opowiadań <3

    Zapraszam tuu: http://mojahistoria1d.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  32. ktos jest na serio walniety ze masz srednie i slabe ;D

    OdpowiedzUsuń